Szanowny Panie ##Odmienione_imie##,

czy działająca w Polsce aborcyjna mafia pomogła w zamordowaniu dziecka tuż przed terminem jego porodu? Wiele wskazuje na to, że dokonano okrutnej zbrodni.

Mafia aborcjonistów, która pośredniczy w nielegalnym handlu pigułkami poronnymi, w ciągu mijającego roku pomogła zabić za pomocą tabletek ponad 2 000 polskich dzieci. To jednak nie jedyne ich ofiary. Oprócz obrotu pigułkami, zorganizowana grupa przestępcza wywozi także Polki na aborcję za granicę w ramach akcji "Aborcja bez granic", której nazwa jest bluźnierczą parodią znanej kampanii modlitewnej.

Mafia

Ze statystyk, które opublikowano wynika, że mafia jest współodpowiedzialna za zamordowanie w 2020 roku co najmniej 265 kolejnych dzieci, których matki wyjechały z pomocą aborcjonistów do zagranicznych ośrodków śmierci położonych w Niemczech, Anglii, Holandii, Belgii i Hiszpanii. Co więcej, wszystkie te maluszki były już co najmniej w drugim trymestrze ciąży. Część z nich prawdopodobnie mogłaby przeżyć jako wcześniaki. To jednak nie wszystko.

Im większe jest dziecko i bardziej zaawansowana ciąża, tym aborcja kosztuje więcej. Według relacji członków aborcyjnej mafii, najdroższa aborcja, w jakiej pomogli Polce, miała kosztować aż 19 000 złotych. Oznacza to, że dziecko, które zostało w ten sposób zamordowane, musiało być już bardzo duże, najprawdopodobniej miało ok. 7-8 miesięcy...

Panie ##Odmienione_imie##, aborcyjna mafia chwali się tym wszystkim publicznie w internecie. Proceder bestialskich zabójstw dzieci na późnych etapach ciąży jest w Polsce szokujący, ale społeczeństwa zachodu już dawno z nim oswojono za pomocą aborcyjnej propagandy. Tam brutalne morderstwo jest zwykłą usługą dostępną bez ograniczeń na rynku śmierci. Związane z tym stawki finansowe i zarobki aborcjonistów są porażające.

Okrutną śmierć dziecka, zamordowanego przez polską mafię aborcyjną najprawdopodobniej w 7-8 miesiącu ciąży, wyceniono na 19 000 zł. Tymczasem zabicie dziecka na 2 dni przed porodem w 9 miesiącu (!) ciąży kosztuje już ponad 60 000 złotych. Tego typu egzekucji jawnie i zgodnie z prawem dokonuje się np. na terenie USA.

Grupa obrońców życia z Nowego Meksyku w USA dokonała prowokacji, której celem miało być odkrycie metod działania jednej z tamtejszych placówek aborcyjnych, która specjalizuje się w tzw. późnych aborcjach. Dokonują tam wyjątkowo okrutnych mordów na dzieciach.

Do ośrodka śmierci weszła Felicia – kobieta w 37. tygodniu ciąży. Pozorowała chęć abortowania swojego dziecka, u którego zdiagnozowano zespół Edwardsa. Personel placówki bez żadnego problemu przyjął jej „zlecenie” i wycenił „usługę” na 17 000 dolarów (czyli w przeliczeniu ponad 60 000 zł). Jeden z pracowników tej aborcyjnej rzeźni otwarcie wytłumaczył Felicji, jak dokładnie wyglądałaby cała procedura. To horror!

Po wypełnieniu niezbędnych formalności, kłują dziecko wielką igłą i podają mu truciznę, co wywołuje u maluszka atak serca. W jego wyniku dziecko umiera w bólu przez około 6 godzin. Następnie każą kobiecie nosić w swoim łonie martwe dziecko przez cztery dni i codziennie przychodzić do placówki, aby powoli rozszerzać szyjkę macicy i w ten sposób dokończyć aborcję.

O tym przerażającym barbarzyństwie aborcjoniści mówili całkowicie otwarcie. Tak jakby była to każda inna usługa, którą po prostu można kupić na rynku... Felicia nie zamierzała oczywiście zgodzić się na to bestialstwo. Dwa dni po wizycie w placówce aborcyjnej poszła do normalnego szpitala i urodziła chłopczyka. Wie Pan co się okazało? Dziecko było całkowicie zdrowe! W trakcie ciąży dwa razy robiła badania i dwukrotnie wyszło z nich, że dziecko ma zespół Edwardsa. Te diagnozy okazały się jednak całkowicie błędne.

Dla biznesu aborcyjnego to nie ma jednak żadnego znaczenia. Aborcjoniści robią wszystko, aby zarobić miliony na mordowaniu niewinnych dzieci. O tym biznesowym podejściu do zabijania mówi otwarcie była pracownica jednego z ośrodków śmierci w USA, gdzie masowo morduje się dzieci:

"W tym wszystkim był „rytuał” w biurze, który nigdy nie był do pogodzenia z tym, co sobie wmawiałam w myślach. Było to świętowanie „ilości pacjentek” i „ilości pieniędzy”, które miało miejsce pod koniec „dnia zabiegów”. Ile kobiet było? Ile zarobiliśmy? Kiedy wszystkie kobiety były „załatwione i odesłane”, wszyscy spotykaliśmy się w biurze recepcji w celu przeprowadzenia dziennego rejestru. Wtedy zawsze stałam z tyłu i z przerażeniem patrzyłam na stosy banknotów…"

Nikt nawet nie próbował udawać, że chodzi o jakieś dobro czy „prawa” kobiet. Liczył się tylko zarobek. Co ważne, wielkie pieniądze zarabia się nie tylko na samej procedurze zabicia dziecka. Jak wspomina ta sama była pracownica aborcyjnej mordowni:

"Moje oczy były skupione na lekarzu… który rozpoczął „sporządzanie inwentarza części”… części ciała… NIE! SZCZĄTKÓW NIEMOWLĘCIA!... Widziałam jedną idealną małą nóżkę… wyrwaną przy biodrze… następnie kolejny kawałek… jedna idealna mała rączka… wyrwana przy ramieniu… i następna… Słów mi brakuje… prawie zemdlałam, gdy zobaczyłam następną „szczątkę”! Cały kręgosłup… wszystkie kręgi były nienaruszone wraz z rdzeniem kręgowym. Wyglądało to tak jak zwisające nerwy z obu stron… żadnej skóry… tylko zakrwawione kawałki wyrwane z pleców tego biednego dziecka! „Dobrze” – powiedział doktor w wielką ulgą. „Mam tu wszystko z wyjątkiem głowy i tułowia”."

Wie Pan po co robi się taką „inwentaryzację” części ciała zamordowanego przed chwilą dziecka? Aby móc zarobić na handlu jego organami.

„Lista zakupów spożywczych” – do tego porównuje zamówienie na organy abortowanych dzieci była pracownica StemExpress, firmy pozyskującej komórki i organy do celów eksperymentów medycznych. Firma wskazywała zawsze, ile i jakich „okazów” dany „badacz” potrzebował na dany tydzień i dzień. Kiedy potrzebował np. wątroby 15-tygodniowego dziecka, kierownictwo współpracującej z nią kliniki aborcyjnej przedstawiało listę umówionych tego dnia na aborcję kobiet, by można było zaznaczyć te, których dzieci najlepiej spełniają wskazane kryteria.

Dyrektor firmy StemExpress zeznawała przed sądem w USA i oficjalnie przyznała, że jej przedsiębiorstwo zaopatrywało naukowców w bijące serca dzieci mordowanych w procedurze aborcji oraz nietknięte głowy dzieci do przeprowadzania na nich eksperymentów naukowych!

Powiedziała także, że główka dziecka może zostać pozyskana przyłączona do ciała dziecka lub „może zostać oderwana”. Wyznała też, że istnieje wielkie zapotrzebowanie na „świeże tkanki płodów” oraz że „szalenie delikatne” neurony tkanki mózgowej sprzedają się najlepiej z „całej mózgoczaszki” czy głowy.

Wie Pan w jaki sposób firma mogła pozyskiwać takie „nietknięte” części ciał dzieci? Jeżeli dostarczano nietkniętą głowę, nienaruszone ciało i nienaruszone kończyny, to wskazywałoby, że dzieci rodziły się żywe w trakcie aborcji i dopiero potem wycinano im organy.

Czy taki sam los spotyka polskie dzieci, których matki wywożone są do zagranicznych ośrodków śmierci, aby dokonać późnych aborcji? Wiele wskazuje na to, że one również mogą być ofiarami barbarzyńskich eksperymentów medycznych, rodem z hitlerowskich obozów koncentracyjnych. To wszystko dzieje się jednak na naszych oczach, w XXI wieku.

Panie ##Odmienione_imie##, społeczeństwa zachodu są niemal całkowicie opanowane przez aborcyjną mentalność i nie widzą niczego złego w koszmarze aborcji i handlu organami dzieci zabitych za jej pomocą. Rządy państw zachodniej Europy i Ameryki otwarcie wspierają ten koszmarny proceder. Rząd Polski toleruje te praktyki i przymyka oko na przestępczą działalność aborcyjnej mafii, która cieszy się dzięki temu pełną swobodą działania. Tych zbrodniarzy trzeba jak najszybciej powstrzymać i wobec bierności odpowiedzialnych za to instytucji, to my musimy to zrobić.

Akcja

W tym celu w całej Polsce oraz w internecie prowadzimy kampanię Stop Biznesowi Śmierci, której celem jest docieranie do Polaków z prawdą o aborcji i działalności aborcyjnej mafii a także postawienie przed sądem członków tej zorganizowanej grupy przestępczej, która morduje polskie dzieci. W ramach kampanii:

- nasze furgonetki jeżdżą po ulicach miast i pokazują kim są członkowie aborcyjnej mafii oraz jak wygląda aborcja, do której zachęcają Polaków,
- wolontariusze naszej Fundacji organizują uliczne akcje informacyjne, w ramach których docieramy do kolejnych osób z prawdą o barbarzyńskim procederze zabijania dzieci,
- rozprowadzamy i promujemy pierwszy w Polsce przewodnik "Jak rozmawiać o aborcji?", który dostarcza Polakom argumentów potrzebnych do odpierania propagandy aborcjonistów,
- trafiamy do setek tysięcy osób za pomocą naszego portalu oraz mediów społecznościowych,
- składamy do prokuratur kolejne zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstw przez mafię aborcyjną,
- stale monitorujemy działalność aborcyjnych grup przestępczych i ujawniamy kulisy ich działań.

To jedyne w naszym kraju działania, których celem jest ratowanie dzieci oraz ich matek przed mafią, która chce zarobić na ich krzywdzie. Świadomość tego, czym jest aborcja i kim są ludzie, którzy stoją za jej rozpowszechnianiem, przekłada się bezpośrednio na liczbę ocalonych maluszków. Aby dalej móc je prowadzić, potrzebujemy w najbliższym czasie ok. 9 000 zł.

Dlatego zwracam się do Pana z prośbą o przekazanie 30 zł, 60 zł, 120 zł, lub dowolnej innej kwoty, aby dotrzeć do kolejnych Polaków z prawdą o aborcji i wywierać nieustanną presję w sprawie działalności aborcyjnej mafii, aby doprowadzić do skazania jej członków odpowiedzialnych za ludobójstwo polskich dzieci.

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro - Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych - Kod BIC Swift: INGBPLPW

wpłata online

"Ja bym bardzo chciała żeby było jak najwięcej osób, które sobie pomagają w aborcji, że to się stało takim hobby. Co lubisz robić? Lubię pomagać innym w aborcjach, bo to jest naprawdę bardzo fajne i bardzo takie satysfakcjonujące." - powiedziała Natalia Broniarczyk, jedna z liderek aborcyjnej mafii. Ci ludzie to bezwzględni mordercy, którzy czerpią radość z brutalnego zabijania maleńkich ludzi...

My chcielibyśmy aby było jak najwięcej osób, które się im stanowczo przeciwstawią. Osób, które mocno zaangażują się w walkę z przestępczością aborcyjną i pomogą ratować dzieci przed okrutną śmiercią z rąk aborcjonistów. Takim zaangażowaniem jest m.in. wsparcie naszych działań, o które raz jeszcze bardzo Pana proszę.

Serdecznie Pana pozdrawiam,

Kinga Małecka-Prybyło

PS: zachęcam Pana również do czytania i zamawiania za darmo pierwszego w Polsce przewodnika pt. "Jak rozmawiać o aborcji?", który został wydany przez naszą Fundację.

Fundacja Pro - Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
www.stopaborcji.pl

Nie chcesz otrzymywać moich wiadomości? Wypisz się z newslettera!