Szanowny Panie ##Odmienione_imie##,

pracownicy Szpitala Uniwersyteckiego w Poznaniu napadli na naszych wolontariuszy, którzy modlili się o powstrzymanie aborcji w tej placówce!

Poznański Szpital Uniwersytecki to jedno z miejsc, w których zabija się najwięcej dzieci w naszym kraju. W 2018 roku zabito w nim poprzez aborcję aż 86 dzieci. Mówienie prawdy o tym, co dzieje się za murami tego szpitala, wywołuje furię jego pracowników.

Napasc

Nasi wolontariusze chcieli zorganizować przed głównym wejściem do tego szpitala pikietę informacyjną połączoną z publiczną modlitwą różańcową w intencji powstrzymania zabijania dzieci. Tuż przed rozpoczęciem tego wydarzenia, zamknięto przed nami bramkę prowadzącą na teren legalnego zgromadzenia. Chwilę później, trzech pracowników szpitala napadło na koordynatora naszej akcji Adama i powaliło go na ziemię! Ubliżano mu przy tym za pomocą wulgaryzmów, uszkodzono okulary i ubłocono koszulę. Naszym wolontariuszom wyrwano także kije na których zamierzali trzymać plakaty pokazujące jak wygląda aborcja.

Tak właśnie zachowują się zwolennicy aborcji skonfrontowani z próbą pokazywania prawdy o tym zjawisku. Całą sprawę skierujemy wkrótce na drogę sądową. Agresywni pracownicy szpitala mieli zapewne tego świadomość, gdyż na sam koniec próbowali ukraść Adamowi kamerę, którą nasz wolontariusz nagrywał całe zajście!

Panie ##Odmienione_imie##, organizujemy tego typu akcje gdyż mordów na dzieciach wciąż dokonuje się w całej Polsce. W 2019 roku padł ponury rekord. W polskich szpitalach zgładzono najwięcej dzieci od 1997 roku - 1100 maluszków. Głównym powodem ich zabicia było podejrzenie choroby, przeważnie zespołu Downa. Warto przy tej okazji przypomnieć, że od jakiegoś czasu NFZ oficjalnie doradza Polkom, w których szpitalach można dokonać aborcji a infolinia NFZ kieruje chcących zabić swoje dzieci w odpowiednie miejsca.

To jednak tylko mały fragment dokonującego się w naszym kraju ludobójstwa.

Na jednej ze stron należących do zorganizowanej przestępczości aborcyjnej w Polsce podano właśnie informację, że od grudnia 2019 do czerwca zamordowano co najmniej 1400 dzieci w ramach tzw. akcji "Aborcja bez granic", w ramach której przestępcy wywożą kobiety z Polski na aborcję do zagranicznych ośrodków śmierci oraz pośredniczą w handlu pigułkami aborcyjnymi i namawiają Polki do ich użycia. Cały ten proceder odbywa się jawnie i publicznie reklamuje się w mediach społecznościowych, nie wzbudzając niemal żadnych reakcji ze strony stosownych służb i administracji państwowej.

Przedstawiciele władzy nie tylko przymykają oko na działania aborcyjnych przestępców, ale także (niektórzy z nich) czynnie włączają się do prześladowań wolontariuszy naszej Fundacji.

Rady miasta Kraków Łukasz Wantuch namawia do niszczenia naszych billboardów pokazujących prawdę o aborcji. W ostatnim czasie doprowadził już do zdjęcia jednego z nich i oświadczył, że zamierza zastraszać kolejne firmy reklamowe aby te nie udostępniały nam swoich powierzchni pod billboardy. Co więcej, agresywny radny zamierza też zgłosić propozycję uchwały rady miasta, która miałaby zakazać pokazywania prawdy o aborcji w przestrzeni publicznej oraz zapowiada wytoczenie przeciwko nam kolejnych procesów sądowych.

Panie ##Odmienione_imie##, w tej chwili przeciwko wolontariuszom naszej Fundacji toczy się aż 45 procesów sądowych jednocześnie. 34 z nich dotyczą pokazywania prawdy o aborcji. 9 kolejnych procesów mamy za mówienie Polakom czym jest ideologia LGBT i "edukacja seksualna". Radny Wantuch zamierza złożyć przeciwko nam kolejne donosy i jeszcze bardziej zwiększyć tę liczbę. Nieustanne przesłuchania i rozprawy to jednak nie jedyne kłody, które rzucają nam pod nogi aborcjoniści.

Działania radnego Wantucha są nagłaśniane przez proaborcyjne media i odbijają się echem w mediach społecznościowych. Tego typu podżegania do działań przeciwko naszej Fundacji powodują eskalację przemocy i nienawiści oraz prowokują zwolenników aborcji do kolejnych ekscesów.

W Krakowie, gdzie działa radny Wantuch, po raz kolejny zdewastowano nasz samochód zaparkowany pod Szpitalem Rydygiera, w którym zabija się dzieci za pomocą aborcji. W furgonetce przebito opony a jej zabudowę pomazano sprayem. Straty wynoszą ok. 1000 zł. Do podobnych aktów wandalizmu dochodzi coraz częściej w różnych miastach Polski. Sprzyja temu postawa ich włodarzy, którzy przymykają oko na działania o charakterze chuligańskim i przestępczym oraz zachęcają do blokowania działań naszej Fundacji.

Tak dzieje się nie tylko w Krakowie ale też w Poznaniu, gdzie pracownicy szpitala napadli na naszych wolontariuszy. Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, który osobiście wspiera forsowanie w mieście "tolerancji" i "równości", zapewne w ogóle nie przejmie się tym "incydentem". W tym samym czasie chętnie zwraca on uwagę na nasze furgonetki jeżdżące po jego mieście, dążąc do siłowego usunięcia ich z ulic Poznania.

Podobne działania podejmują także prezydenci Warszawy i Wrocławia. Ostatnio szczególnie agresywny wobec naszej Fundacji jest Jacek Sutryk, który mnoży kolejne administracyjne i urzędnicze procedury aby tylko zablokować mówienie prawdy o aborcji i ideologii LGBT. Aktywnie współpracuje on z policją i strażą miejską, które na każdym kroku szukają "haków" na naszych wolontariuszy. Nie przeszkadza to prezydentowi Sutrykowi patronować jednocześnie wrocławskiej "paradzie równości". Zawsze muszą znaleźć się "równi" i "równiejsi" wobec stanowionego przez niego prawa.

Chuligańskie działania wobec naszej Fundacji otwarcie wspiera prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Publicznie poparł on ostatnio aktywistów LGBT, którzy napadli na naszego wolontariusza i zdewastowali naszą furgonetkę. Zaoferował też pomoc prawną tęczowym chuliganom, którzy wdali się w zamieszki z podległymi mu funkcjonariuszami policji. Na polecenie jego administracji wielokrotnie odholowywano nasze samochody spod warszawskich szpitali a nawet zmieniano w ich pobliżu organizację ruchu aby utrudnić nam ich parkowanie. Trzaskowski przymyka także oko na dokonywane nieustannie zniszczenia naszych pojazdów.

W samej tylko Warszawie w ubiegłym roku niszczono nasze furgonetki ponad 50 (!) razy. W ostatnim czasie eskalacja przemocy nasiliła się. Nasze samochody pokazujące prawdę o aborcji są bez przerwy demolowane, oblewane farbą i zamalowywane sprayem. Wybijane są w nich szyby i przebijane opony. Regularnie kradzione są także ich elementy takie jak wycieraczki, tablice rejestracyjne czy korki wlewu paliwa.

Proszę tylko spojrzeć na szereg wybranych zdjęć dokumentujących ostatnie zniszczenia:

Auta

Tego typu akty wandalizmu z pewnością będą się nasilały, gdyż pokazywanie prawdy o aborcji wywołuję coraz większą furię wśród jej zwolenników a postawa prezydentów dużych miast umożliwia aborcjonistom coraz śmielsze ataki.

Nie zamierzamy ugiąć się przed szantażami i groźbami. Musimy dalej pokazywać prawdę o aborcji, gdyż w ten sposób docieramy z nią do kolejnych Polaków co budzi ich sumienia i kształtuje świadomość.

"Widziałam zdjęcie zabitego dzieciątka w łonie matki już w podstawówce i owszem – było to dla mnie szokujące i drastyczne, ale nie w takim sensie, że czegoś się zaczęłam bać albo że wywołało to u mnie jakąś traumę. Byłam zszokowana tym, że jakikolwiek lekarz mógł zrobić komuś coś takiego, że jakakolwiek matka mogła skazać na to swoje dziecko."

To słowa pani Anny, która przysłała nam swoje świadectwo na temat grafik, pokazywanych przez naszych wolontariuszy na samochodach i billboardach.

"To zdjęcie zobaczone w dzieciństwie sprawiło, że już od tamtej pory do teraz jestem przekonana o tym, że aborcja jest złem (...). Nie żałuję, że zobaczyłam w dzieciństwie to drastyczne zdjęcie, bo być może właśnie dzięki temu, że mam je cały czas w pamięci, aborcja nawet przez myśl mi nie przeszła, gdy sama znalazłam się w trudnej sytuacji i być może właśnie dlatego mam teraz wspaniałego synka."

Tłumaczy Pani Anna, która jest dziś szczęśliwą matką.

Panie ##Odmienione_imie##, pokazywanie prawdy o aborcji ratuje życie dzieci oraz sumienia ich matek. Musimy dalej ją pokazywać. W tym celu konieczna jest naprawa szkód wyrządzonych nam przez zwolenników dzieciobójstwa. Tylko w ostatnim czasie straty spowodowane dewastacją naszych samochodów i billboardów wyniosły ok. 9 000 zł. Aby ocalić życie kolejnych maluszków niezbędne jest ich pokrycie.

Dlatego zwracam się do Pana z prośbą o przekazanie 30 zł, 60 zł, 120 zł lub dowolnej innej kwoty aby naprawić samochody zdewastowane przez aborcyjnych chuliganów i dalej pokazywać prawdę o dzieciobójstwie dokonywanym w Polsce.

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro - Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych - Kod BIC Swift: INGBPLPW

wpłata online

Aborcyjne lobby, którego częścią są prezydenci dużych miast Polski, nie ukrywa że chce pozbyć się naszych samochodów, billboardów i plakatów z ulic i wejść do szpitali. Liczy jednocześnie na to, że miejsce naszych treści zajmie aborcyjna propaganda zachęcająca naszych rodaków do dokonywania aborcji na dzieciach.

Nie możemy na to pozwolić. Prawda o aborcji musi być obecna w przestrzeni publicznej. Dlatego raz jeszcze proszę Pana o pomoc w jej pokazywaniu.

Serdecznie Pana pozdrawiam,

Kinga Małecka-Prybyło

Fundacja Pro - Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
www.stopaborcji.pl

Nie chcesz otrzymywać moich wiadomości? Wypisz się z newslettera!